środa, 25 listopada 2009

Mazury raz jeszcze. I jeszcze raz!

Wprawdzie bez oficjalnych zapowiedzi, ale odbył sie wrześniu kolejny, drugi już wypad na Mazury. Nie było wąsów, nie było mrozów, nie było aż tylu wariackich przygód ani Wyspy Miłości, ale to miałbyć lajtowy wypad, z baba... znaczy sie z dziewczynami, więc pogode zamówiliśmy zajebiaszczą. IMMGW na sam widok AmExa potrafi załatwić lekki wiaterek i 23 stopnie nawet pod koniec września :D:D

A już w kwietniu, ewentualnie w maju kolejna wyprawa!! Powrót do korzeni - ostra pogoda, ostre chlanie, męska ekipa!

Jak mawiał Karol May swoim wnukom: "HOWGH!!"

niedziela, 31 maja 2009

Old Zioms United Mazury Trip 09 - okiem fotoreportera

Ok, jesteśmy, jedziemy, prędko prędko!


Kilka ciuchów, jakiś śpiworek, no i BROWARY :D


Gdzie ta łajba ma przód...?


Pierwszy nocleg romantycznie, w trzcinkach, cichutko, bezpiecznie, ani jednej falki...


Cisza, jak to w życiu bywa, okazuje się ułudą, ranek w morzu... trzcin!


Pomówmy o liczbach: 3 old ziomów, 5 dób, 105 puszek browara, 5 półlitrówek Wyborowej, przepłyniętych ok 75 km.


Skutki są oczywiste ;-)


Ale nie tracimy humorów, jakiś tam las trzcin nas nie powstrzyma! No i przecież mamy jescze browary :D


Nic nie odwróci uwagi skupionego, odpowiedzialnego sternika Wojciecha!


... i jego zacnej załogi.


Przyroda, łabądzie, i wszeeeechobecne, złowieszcze trzciny...



Wiatr we włosach, browar w łapce, blask słońca w porcelanowych zębach...


Trochę nauki technik żeglarskich:


Hopsia!


Huzia!


Jupiii!


Łapaj linkę!!! Tylko pała puści fała, jak mówi starożytne żeglarskie przysłowie...


Prawie jak Leonardo.


Wypad na miasto (browary sie skończyły).


Nas trzech, wąsy, wódeczka, przyroda... Słynna Wyspa Miłości gościła nas przez 1,5 doby.


:D


Chlebek, kabanosik, konserwka, pomidorek, pasztecik... Bez browarów nie przeżylibyśmy tego spartańskiego wiktu.


Chociaż niektórzy pasztecik z pomidorkiem jadają ze smakiem..


Trzy przyjaciółki z boiska...


Tysiąc. Dwa. Tysiące tysięcy! Oczywiście wszystkie wygrałem ja! ;-P


Sarmacka twarz managera. Budzi zaufanie.


Główny kuchmistrz i jego warsztat:


Ehh, bywało zimno, ale zna sie te sprytne sposoby wynalezione przez bezdomnych... :D


Kiedy kolejny wypad?

czwartek, 26 marca 2009

Old Zioms United Mazury Trip 2009

Halo halo halo!!!!
Wesołe towarzycho dawnych mieszkańców 41przez58 (Jarosław, Marosław, Wojtuniunio and Kamillo) wraz z kolegą Lokatoriem i ew. towarzyszem Rychem postanawia się zjednoczyć pod szykldem akcji "Old Zioms United Mazury Trip 2009"!

Jest to ekstremalna wyprawa, która odbędzie sie niedługo, gdzieś w maju, obejmować będzie:
1) spijanie Tyskich
2) osuszanie Okoćmiów
3) chlanie wódy
4) w przerwach - żeglarstwo wyczynowe
5) picie browarków na łódce
6a) nauka żeglowania
6b) honorowe oddawanie moczu z dziobu, rufy, bakburty i sterburty, masztu... :]
7) łojenie wódy przy ognichu
8) piwko wieczorne
9) browarek na dobranoc
10) piweczko pośród ciszy mazurskiej nocy
11) etc...

W planach jest również
I) kobiety w każdym porcie
II) browarek w każdym porcie
III) zdobycie twierdzy Boyen
IV) piwko w twierdzy Boyen
V) kilka piwek przy innych okazjach...

Życzymy sobie wiatru w żagle!
Ahoj!!

czwartek, 11 września 2008

wczoraj...

wszyscy domagali sie wiadomosci co tam u nas... no wiec oto plany na wczorejszy wieczor w wersji roboczej, znalezione na gmailu...

Jasne!

Już to widze oczami wyobraźni - po imprezie w knajpie/klubie/pubie wsiadamy do porannego expresu do Sopotu, tam zaliczamy kąpiel na haju w Bałtyku, saune w Grand Hotelu z kokainą podawaną przez topless-hostessy, kolejną noc spędzamy w najbardziej wypasionych klubach Trójmiasta, o 7 rano lecimy samolotem do Berlina, kupujemy pod Bramą Brandenburską od konika bilety na Metalike dla nas wszystkich i towarzyszącego nam czerwonego Teletubisia, pod złocącą sie lipą w Alee Unten den Linden kupujemy od Turka najlepszy stuff w Berlinie, ruszamy na miacho pozwiedzać miejscowe speluny, a wieczorkiem koncert! Całą koncertową noc bawimy sie na after-party w garderobie naszych ziomków Kirka, Jamesa i Larsa. Późnym rankiem lecimy na last-minute na Teneryfę....
...budzimy sie rano, z kacem i wku**eniem spowodowanym przegraną 1:0 z jakim tam San Marino i koniecznoscią niezwłocznego udania sie do pracy!

Nie pijemy!!!!!


-------------------
Autor : nieznany :D

sobota, 14 czerwca 2008

pudelek

Pódelek donosi, że znany z nieskończonej zieloności gałek swoich Świeżak, może powrócić na łono swojej wspaniałej krakosskiej bazy już w sierpniu! more to come...

so far so good

otoz normalnie, na razie to wcale nie ma tragedii! jakkolwiek zostalo nas zaledwie az dwoch, ostatnia lista spraw zalatwionych i zrobionych zawiera:

  • umyta w moim pokoju podloge,
  • wypite zalegle zapasy zwiazane z inwestycjami we flagi
  • umyta lodowke
  • pomyte naczynia
  • poprane zaslony (!)

co dalej?
sam sie boje :P


[ dowody na prawdziwe pochodzenie Kamyczka!]

środa, 11 czerwca 2008

naukofcy

Otóż i tak bywa, że przedstawiciele proletaryatu księgowo - księgowego miewają ciężkie okresy :/

Jeden z nas, a jest nas już w 41/58 tylko dwóch, utknął na jakimś Heathrow (gdzieś w Europie), i nie może sie dowlec do ojczystego Krakowa, drugi cierpi grypę, wstaje o 4 rano, coby sie móc naumić jakiegoś dziwnego przedmiotu - TQM (nie wiem, czy to akronim stworzony ze znanego w Polszcze powiedzonka, może na egzaminie sie dowiem...). Oczywiście czasu niewiele, bo przecież na ósmą do pracy, klepu klepu!

Ten tydzień zaczął się dla mnie w poniedziałek o 5 rano, skończy się gdzieś późną nocą w niedzielę, nad książkami i klawiaturą. Początku miesiąca już nie pamiętam, a końca nie widzę. Szczęśliwi ci, którzy mają wakacje!

...albo Erasmusa :p

sobota, 7 czerwca 2008

ostatnimi czasy na 41/58

Korzystając z okazji włączenia laptopa, celem magisterskiej pracy pisania, wyciągnąłem w końcu rozmaite zdjęcia z telefonu. I tak oto czujne oko fotografowało przez ostatnie miesiące rozmaite ciekawostki.


Powyższe materiały obrazują toster z którego Świeżak na codzień konsumuje superdobre tosty w Sassari. Zdjęcie autentyczne, bez fotoszopów. Atmosfera zdrowego, studenckiego życia.





Poza tym oczywiscie powitanie wiosny o ktorym wspominal Wojtek.. jak widać - sam w tych krzakach nie byłem...



Z okazji święta pierwszomajowego oczywiście nic do jedzenia nie miałem, więc choć raz udałem się na na prawdę dobry obiad, w restauracji z widokiem na rynek w Krakowie. Wyszedl rynek, ja mniej, ale obiad byl dobry.



Szalejące ceny benzyny sprawiły, że Arab się dorobił i wymienił swojego podrdzewia.. eee. super Matiza na nową brykę. Od teraz nie możemy się opędzić od gapiów, gdziekolwiek nie jedziemy. Goddamn Arab.



Ja się ożeniłem i wyjechałem na miesiąc miodowy swoją nową super bryczką. Jak widać na załączonym obrazku, efekt cieplarniany i drożejąca ropa nie robią na nas wrażenia.



W miedzy czasie odwiedziła nas pod koniec maja Metallica i oczywiście nie mogło nas tam nie być. Poniżej "My" w chwili gdy wyjątkowo dało się wyciągnąć rękę i walnąć fotkę. Ha! Metal!



A na koniec ostatni ostali mieszkańcy 41/58. Po nas to już nic... No i jak widać na załączonych obrazkach, testujemy czapy z okazji zbliżającego się Ojro 2008.

środa, 4 czerwca 2008

more pics, xxx, hot blondes, party, hardcore, viagra

z tej imprezy Kamil wracał na tarczy...

Ich Troje

prawdziwe oblicze Kamilka - czyli wyszło szydło z worka

później się już tak nie śmiał!


Nasza impreza i piękne kobiety - wyżej i niżej



Kamyczek w barwach bojowych
Pierwszy Magistero w Domu

wtorek, 3 czerwca 2008

ora et labora! todayszy wieczór part II

"Podpisuj magister B., bez kropki, koniec cytatu!" Kamiluniunio dziś obronił prace mgr. Congratulazionen!!!!